4 lipca 2018

Wyszłam za mąż, zaraz wracam #2

Kto pomyślał już, że poprzedni post był jednorazowym przejawem weny?:D Od dwóch dni zabieram się do napisania kolejnej części, ale chyba wypadłam już z wprawy bo nie wiem jak to ugryźć :D
Pozostało wiele nietkniętych elementów, ale nie chciałabym się skupiać na rzeczach tak oczywistych jak obrączki/suknie/garnitur, czy też kosmetyczka i fryzjer (każdy liczy się z tym że trzeba zacząć interesować się przynajmniej pół roku wcześniej).
Suknia wyszła przepiękna, dokładnie taka jaką chciałam i pomimo tego, iż zawsze twierdziłam że nie jestem osobą sentymentalną i po prostu ją sprzedam po ślubie to teraz zmieniłam swoje zdanie:) W końcu mamy jeszcze podróż przedślubną do odbycia i planuję zabrać swoją suknie :D
Kolorem przewodnim wesela był oczywiście granat (w zamyśle miał to być navy blue) ale wybierając balony, czy też inne dekoracje w kolorze granatowym okazało się, że był to po prostu niebieski :D

Tort- bardzo prosty, klasyczny czekoladowo- miętowy, z granatowymi elementami i perełkami:) Nie szukaliśmy nigdzie na siłę cukierni, ponieważ tort mieliśmy zapewniony w lokalu.
Kwiaty- na zdjęciu są bukiety moich druhen, mój był dokładnie taki sam tylko okazalszy i większy:) Farbowane róże zrobiły robotę i prezentowały się ślicznie:) Możecie również zauważyć że druhny mają takie same sukienki:) Polecam rozglądać się za sukienkami na zalando :)
Dekoracja stołu:) Bardzo podobają mi się inicjały i takie też zamówiłam ( tutaj http://allegro.pl/litery-inicjaly-imiona-slub-pary-mlodej-20cm-3d-i6595044464.html ) Całość tych wszystkich elementów wyniosła ok. 80zł. 
Na koniec prezenciki dla gości w postaci uroczych pudełeczek i z pamiątkową krówką w środku :)
pudełeczka znajdziecie na stronie (http://sklep-amt.pl/index.php) warto dodać, że trzeba je składać własnoręcznie :D 
Taki był projekt krówek, oczywiście od https://www.cukrowki.pl/ :) 

Mieliśmy również niespodziankę dla gości w postaci fotobudki :) Zamiast standardowych pasków na których jest 3-4 zdjecia wybraliśmy format jednego małego zdjęcia, tak aby każdy w dniu wesela mógł mieć pamiątkę:) Do fotobudki dołączona została księga gości, która jest niesamowitą pamiątką na lata:)
Jeśli chodzi o prezenty dla rodziców, świadków itp to planuję zrobić o tym osobny post:)

Do zobaczenia!


28 czerwca 2018

Wyszłam za mąż, zaraz wracam! #1

Witajcie! Nie będę się już po raz kolejny tłumaczyć na wstępie z mojej kolejnej bardzo długiej nieobecności, bo zaczyna się to robić dosyć absurdalne :D Bardzo, ale to baaaaaardzo chciałabym znaleźć w swoim życiu jeszcze te odrobinę kilka godzin w tygodniu na blogowanie, ale niestety czasami doba 24h okazuję się za mało na moje pierwszorzędne obowiązki..
Od ostatniego posta zmieniło się zdecydowanie dużo i nie wiem czy jestem w stanie kontynuować tą samą tematykę (której większość stanowiły przepisy, recenzje książek i małych podróży). Zdecydowanie teraz siedzę w temacie pedagogiki, a nie wiem czy kogokolwiek to interesuje :D Chociaż nie ukrywam chętnie bym się podzieliła moimi spostrzeżeniami na ten temat:)

Pozostańmy na razie przy tematyce lifestylowej :) Za niedługo wielkimi krokami zbliża się moja pierwsza rocznica ślubu i wiem, że jesteśmy w okresie weselnym dlatego na świeżo chciałam podzielić się moim doświadczeniem w tej kwestii:) Jeśli ktoś jest przed ślubem, w trakcie przygotowań to może chociaż część tych wskazówek okaże się przydatna:)

DATA- jak ważna jest data, dowiadujemy się w momencie kiedy nic nie chce ze sobą współgrać:) Branża weselna jest na tyle popularna, że przygotowania "wymarzonego" ślubu należy rozpocząć 2 lub nawet 3 lata wcześniej :) Na szczęście ja nie urodziłam się księżniczką i nigdy o takim ślubie nie marzyłam. Decyzja o ślubie pojawiła się raczej spontanicznie. Metoda którą wybraliśmy w kwestii daty okazała się najlepszą. Otóż, polecam z całego serca poprosić o kalendarz wolnych terminów lokal, orkiestrę i fotografa (kamerzystę). Dlaczego? W takim wypadku unikniecie problemu szukania każdego osobno elementu. Wiele razy okazuje się, że kiedy macie zaklepaną salę to nagle każda orkiestra jest zajęta. I pojawia się niepotrzebny stres lub pozostajecie z orkiestrą/ fotografem wybranym na siłę. Takim sposobem decydując się na ślub we wrześniu 2016 roku wszystkie docelowe elementy spotkały się 2 lipca 2017 roku. Jak sami widzicie mniej niż rok czasu na przygotowania, ale jestem zdania, że dalibyśmy radę nawet w 4 miesiące :D
Skupmy się na trzech kluczowych elementach wesela:)
LOKAL- musi być sprawdzony i nie polecam rezerwowania w ciemno, skorzystajcie z Facebooka, zapytajcie o opinie ludzi, którzy wystawiają recenzję i spotkajcie się z menadżerem. Jeśli chodzi o moje doświadczenia w tym temacie to ja z góry wiedziałam gdzie odbędzie się moje wesele, ponieważ przez jakiś czas pracowałam po drugiej stronie:) W moim dorobku mam już kilkadziesiąt wesel za sobą:) Wybierając lokal zwróćcie uwagę na takie rzeczy jak: wystrój, kuchnia i profesjonalne podejście menadżera. Jeśli wszystko się zgadza to podpisujcie umowę:) Stały kontakt z menadżerem pozwoli Wam rozwiać wszelkie wątpliwości:) 
ORKIESTRA- absolutnie nie uważam, że im większa tym lepsza. Moja liczyła zaledwie 4 osoby i nigdy nie zamieniłabym jej na żadną inną:) Jak wybrać orkiestrę? Najlepiej znów powołać się na własne doświadczenie i zacząć obserwować orkiestry kiedy sami jesteście zaproszonymi gośćmi (czy nie robią zbyt długich przerw, czy grają muzykę na żywo, czy  w swoim repertuarze przewidują różne zabawy dla gości, nie tylko w trakcie oczepin i nie mam tu na myśli zabawy pt. pociąg lub kaczuszki). Jeśli planujecie wesele on a budget to im mniejsza liczba osób w orkiestrze, tym cena niższa. Jeśli orkiestra jest w porządku to będzie otwarta również na wasze sugestie. 
W tym miejscu mogę Wam polecić kilka zabaw na oczepiny (przebieg odnajdziecie na youtube): wycieczka do zoo, kareta, on czy ona, krzesełka, taniec z figurami, podróż dookoła świata, krasnoludek, ręka/noga, fanty itp. 
FOTOGRAF/ KAMERZYSTA- dlaczego ujmuję to w jednym punkcie? Ponieważ to według mnie najlepsza opcja. Jedna umowa, jeden kontakt, jeden termin odbioru, świetna współpraca podczas sesji zdjęciowej, niższa oferta cenowa za pakiet itd. Uwierzcie mi na słowo, iż wielokrotnie widziałam jak w najważniejszym momencie fotograf wchodzi w kadr kamerzyście lub odwrotnie. W końcu każdy chce mieć najlepsze ujęcie:)
Dlaczego nie uwzględniłam tutaj instytucji jaką jest kościół? Ponieważ z tym, z reguły nie ma problemu. Jeśli w waszej parafii brakuje już godziny na msze ślubną, zawsze macie do wyboru drugą parafię męża/ żony. Jeśli nie, to wciąż na drugim końcu miasta jest kolejna parafia, bądź piękny drewniany kościółek w pobliskiej okolicy itp. A te wszystkie przygotowania kursy przedmałżeńskie/ ślubne/ poradnie rodziną można załatwić na rekolekcjach weekendowych/tygodniowych itp. Wystarczy troszkę sprytu :) 

I na tym chyba zakończę dzisiejszy post, a w następnym skupię się na kolejnych przygotowaniach wraz z upływającym czasem:) Dajcie znać czy ktoś tu jeszcze zagląda bądź podzielcie się swoimi przeżyciami z własnego wesela :)

Do usłyszenia!



14 grudnia 2016

Haul Pepco #2

To już drugi haul z pepco w dosyć krótkim odstępie czasowym co potwierdza fakt że uwielbiam ten sklep:) Cieszę się że w okresie przedświątecznym nowości pojawiają się co tydzień i za każdym razem można znaleźć coś niesamowitego do dekoracji:)
Zacznijmy od filiżanek które pokazywałam już na Instagramie i również przypadły Wam do gustu:) Są dosyć małe ale bardzo urocze:) Komplet 4 filiżanek kosztuje nie całe 30 zł:) 


Jeśli jesteśmy przy akcesoriach kuchennych to nie mogłam się oprzeć tym dwóm malutkim miseczkom w kształcie serduszek. Są dosyć duże, idealne na poranną owsiankę i również za bardzo przystępną cenę 9.99 za 2 szt:) 


Kocyki już chyba każdy zna z pepco?:) Bardzo miłe w dotyku i przede wszystkim cieplutkie!:)

Wracając do zimy i świątecznego klimatu to nie może zabraknąć wpasowującej się piżamki :) Duży plus za ściągacze u dołu nogawki:)


Mój dom chyba będzie opierał się tylko na dekoracjach z pepco ale taka ramka to chyba niezbędnik, czyż nie?:D

I ostatnie dwie rzeczy potrzebne do moich świątecznych wypieków, czyli zwykłe papilotki (te świąteczne z ostatniego nagrania okazały się trochę za duże) 

I ostatnie wzorniki do dekoracji, które jeszcze nie wiem jak wykorzystam:D

Zakupiłam jeszcze kilka rzeczy, ale pokaże Wam je dopiero po świętach kiedy to powędrują w ręce nowych właścicieli bo nie chce zepsuć niespodzianki :)

Do usłyszenia! 

8 grudnia 2016

Waniliowe babeczki - przepis

To już drugi videoprzepis na moim blogu:) Uznałam tą formę za nieco ciekawszą od tradycyjnej i muszę przyznać że przygotowuje i montuje te filmy z przyjemnością :) Z racji tego, że wreszcie dorobiłam się swojej formy na muffiny powstały pierwsze babeczki:) Jak zwykle pierwsze przepisy są małymi eksperymentami które pozwalają nam wyciągnąć pierwsze wnioski:) Mój wniosek jest taki, ażeby napełniać formę nieco większą ilością ciasta:) Mimo wszystko wyszły urocze małe babeczki (podobno również smaczne:D)

Jeśli jesteście ciekawi jak je przygotować, to całą procedurę i listę składników znajdziecie na moim  raczkującym kanale na yt:) 



Planuje zrobić drugą wersję czekoladowych prawdziwych wysokich muffinek z dużą ilością kremu i dekoracji :) Może nawet jutro się za to wezmę?:) W każdym razie, efekty z pewnością zobaczycie na blogu:)

Do usłyszenia!


5 grudnia 2016

Manicure hybrydowy - SEMILAC, INDIGO, FOLIA TRANSFEROWA


Postanowiłam rozszerzyć tematykę na blogu o manicure hybrydowy. Myślę, że już każdy wie jak wykonać go krok po kroku, ale nie każdy ma pomysł na to jak w prosty sposób "ozdobić" nasze paznokcie. Z racji, że zima zawitała do nas, coraz częściej będę sięgać po kolor biały, który z pozoru może wydawać się banalnym i nudnym kolorem. Pokaże Wam dzisiaj jeden ze sposobów użycia folii transferowej, która da nam efekt biżuterii na paznokciach. Przepięknie się błyszczy. Świetnie się sprawdzi na święta, czy też imprezę sylwestrową. Ja swoją folię kupiłam w Indigo. Koszt to 12 zł.



Co potrzebujemy do wykonania pełnego manicure?

 Bazę (w moim przypadku jest to INDIGO protein base), biały kolor (SEMILAC 001) oraz top (INDIGO dry to). Na przygotowaną płytkę (zmatowioną i odtłuszczoną) nakładam cienką warstwę bazy i utwardzam minutę w lampie LED (u mnie jest to mostek Semilac). Póżniej nakładam 3 cieniutkie warstwy koloru białego i każdą z nich utwardzam 1 minutę (kolor biały z racji swojej intensywnej pigmentacji utwardza się 2 razy dłużej). Teraz czas na folię. Ucinam kawałek folii i odbijam ją błyszczącą stroną do góry w nieregularny sposób. Tak, żeby miejscami biały był widoczny na zdobionym paznokciu. Ja zdecydowałam się na 4 paznokcie. Następnie pokrywamy dokładnie paznokcie topem i utwardzamy minutę. W przypadku mojego topu nie muszę przemywać paznokci cleanerem. Top ten nie posiada warstwy dyspersyjnej. Nakładam oliwkę na skórki i wcieram. Polecam oliwki z Indigo pachną jak luksusowe perfumy.




Jak Wam się podoba moja pierwsza propozycja zdobienia? Macie ochotę na inne zdobienia? A może chcecie zobaczyć inne zastosowania folii transferowej. Jeżeli są tu osoby, które dopiero zaczynają przygodę i chcą zobaczyć jak krok po kroku wykonać manicure hybrydowy to mogę przygotować taki post. Czekam na propozycje w komentarzach. Bardzo chętnie podzielę się z Wami moją wiedzą i pomysłami. Do usłyszenia :)

1 grudnia 2016

Jak napisać pracę licencjacką w miesiąc

Pomysł na ten post chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Początkowo chciałam opóźnić ten post aż do maja/czerwca kiedy to właśnie wtedy studenci zasiadają do pisania pracy licencjackiej. Ale od mojej obrony minęło już trochę czasu i nie chciałabym żeby pewne spostrzeżenia gdzieś uciekły. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma wskazówkami jak się zmotywować i efektownie wykorzystać czas na pisanie pracy licencjackiej. Moje doświadczenia bazują tylko na kierunki filologicznym, nie mam pojęcia jak wygląda pisanie pracy na kierunkach inżynierskich i każdych innych. Jeśli chodzi o filologie to nie widzę tutaj żadnej filozofii.


1. Przemyśl rozważnie wybór promotora i seminarium. Jeśli jesteś na seminarium np. literatura które uwielbiasz, ale każda konfrontacja z promotorem budzi u Ciebie strach i nieprzespane noce to polecam sobie odpuścić... Każda dziedzina ma interesujące tematy pod które można się podpiąć. Na przykład zawsze możesz wybrać językoznawstwo i na dziełach literackich badać elementy językowe takie jak metafory, przysłowia, idiomy itp. Kiedyś usłyszałam radę, że nie powinniśmy się sugerować sympatią do danego promotora tylko wybrać taką dziedzinę która nam odpowiada. Całkowicie się z tym nie zgadzam, bo promotor to taka osoba która jest po to, żeby Wam pomóc. Warto wybrać taką osobę, do której zawsze możecie napisać maila i zwrócić się o pomoc. To bardzo ułatwia pracę, zwłaszcza jeśli piszę się pracę po raz pierwszy. Swojego promotora oceniam na 6+!

2. Wybór tematu. Początkowo może Wam się wydawać że nie ma takiego tematu na który możecie napisać pracę. No po prostu nie ma i wszystkie zostały już wcześniej użyte. Błąd. Jeśli kompletnie nie masz pomysłu na swoją pracę to zawsze możesz zwrócić się do promotora o udostępnienie poprzednich prac i poszukać inspiracji. Na przykład została napisana praca o zmianach semantycznych w dziedzinie słownictwa związanego z jedzeniem, ty zajmij się dziedziną ubrań, zwierząt itp itd. Po drugie zawsze możesz skorzystać z wyszukiwarki internetowej np. http://bg.ae.poznan.pl/mgrlic/ , https://www.ujk.edu.pl/sznf/katalog/ . I punkt trzeci zastanów się przez chwilę co Cie interesuje. Temat pracy powinien od samego początku ułatwić Ci jej pisanie. Jeśli wybierzesz temat, który zasugerował Ci promotor,a wgl nie rozumiesz go od samego początku to nie wróżę dobrej przyszłości.


3. Bibliografia. W zależności od tego jaki temat wybierzesz tak samo możesz skomplikować sobie pomoce naukowe. Uważam, że w przypadku filologii nie ma potrzeby zamawiania książek z amazon itp. Po pierwsze znów masz prawo zwrócić się do promotora, który z pewnością sam wyjdzie z inicjatywą dostarczenia paru źródeł. Po drugie google books. Następnie wiele pozycji można ściągnąć z chomikuj (transfer wcale nie jest taki drogi). Nie wolno zapomnieć o bibliotece. Większość książek jest dostępnych do wypożyczenia ale z wielu można skorzystać na miejscu. Rób zdjęcia tylko tych stron które Cię interesują (i okładek- przyda się do spisu bibliografii). I ostatni pomysł na szukanie źródel scribd. (W przypadku filologii moje wybawienie). Pomimo tego że jeśli znajdziecie daną pozycję w google, na stronie www scribd większość stron będzie zablokowana. Jest na to sposób. Wystarczy pobrać aplikację na telefon scribd (rejestracja jest darmowa) i przez kilkanaście pozycji korzystać za darmo (później zmieniacie maila) i wciąż korzystacie. Jeśli chodzi o polskie źródła scribd nie jest jeszcze tak rozwinięty.  Jeśli nie macie pomysłu na swoje źródła to polecam poszukać w sieci podobnych tematów i zerknąć na bilbiografię. Zaznajomić się z kilkoma pozycjami, poszukać ich w sieci i przeglądnąć, czy Wam również sie przydadzą. Jeśli wciąż Wasza lista jest krótka, zawsze możecie wykorzystać kilka podręczników z których korzystacie na zajęciach:)



4. Skoro mamy już promotra, temat i biliografię to czas napisać pracę. Zacznijmy od planu. Tu niestety nie ma uniwersalnej metody, bo plan jest unikalny dla każdego jednego tematu. Jeśli masz taką możliwość wprowadź do swojej pracy krótkie badanie (ankietę). Ratuje życie jeśli chodzi o limit pracy i podnosi atrakcyjność pracy. Badanie takie możesz przeprowadzić online i rozdział 3 poświęcić na analizę badania (zawsze to do 10 stron więcej/ wykresy zajmują bardzo dużo miejsca:).

5. Organizacja. Jeśli masz już plan pracy podziel sobie pracę na jednakowe etapy. Załóżmy że rozdział 1 składa się z 5 podrozdziałów. Każdy dzień to jeden podrozdział. Nie narzucaj sobie za dużo pracy na raz bo z mijającymi godzinami Twoje efekty słabną, a jeśli jest to późna godzina to już wgl sobie odpuść. Jeśli chodzi o mnie najlepiej pisało mi się pracę rano. Po przebudzeniu umysł jest najświeższy, jesteś wypoczęty i nic nie zdąży Ci wypaść w ciągu dnia, ażeby pisanie pracy odpuścić. Jeśli podrozdział jest obszerny rozłóż go na dwa dni. I Wywiązuj się ze swoich obowiązków. Z doświadczenia powinno Ci zając pisanie pracy do 2 godzin dziennie. Zacznij od poszukania źródeł. Na osobnej kartce zaznacz strony z których chcesz korzystać lub rób screeny i parafrazuj :) Nie oszukujmy się, bo tak wygląda pisanie pracy:)

Na zakończenie chciałabym tylko zaznaczyć, że kluczem napisania pracy licencjackiej jest temat. Jeśli jest on przyjemny to tak samo będzie wyglądać pisanie pracy. Nie wolno zapomnieć, że później bronimy naszą pracę. Przecież nikt nie chce uczyć się 30-50 stron, ażeby się obronić bo nie wie sam o czym pisał. Pisząc poszerzacie swoje zainteresowania, sami odkrywacie interesujące rzeczy które Wam zostają na dłużej. Wybierz temat który Cię interesuje- a pisanie pracy będzie przyjemnością :) Nie czekaj na ostatnie goniące terminy. Przygotuj swoją pracę dużo wcześniej :)

Do usłyszenia!

29 listopada 2016

Wegańskie ciasteczka


Odrzucenie produktów zwierzęcych wydaje się ostatnio dosyć kontrowersyjnym tematem. Większość uparcie twierdzi, że to tylko 'moda', która jak każda inna przeminie. Skoro przeciwstawienie się okrucieństwu jakie panuje w przemyśle mięsnym i nie tylko oznacza kolejną modę to jestem za tym, żeby było coraz więcej takich modnych trendów :) Jedni wybierają dietę wegańską ze względów etycznych, drudzy ze względów zdrowotnych, ale nieważne- bo liczy się efekt:) Ale nie o tym w dzisiejszym poście:) Za niedługo minie ok 2 msc odkąd jestem na diecie roślinnej i jak wiecie uwielbiam nie tylko gotować ale też piec. Gotowanie w kuchni wegańskiej jest rzeczą banalną. Wypieki wydają się już trochę skomplikowane. No bo jak upiec cokolwiek bez masła i jajek? A no można:) Eksperymentuje, i jak widać z pozytywnym skutkiem:) Dzisiaj przedstawiam Wam przepis na bardzo smaczne, kruche wegańskie ciasteczka:) 
Składniki: pół szklanki mąki pszennej/ pół szklanki mąki owsianej/ jeden banan/ 50ml oleju roślinnego/ odrobina mleka roślinnego (u mnie sojowe)/ 3 łyżeczki cukru/ 4 łyżki płatków owsianych/ banan
dodatki: orzeszki ziemne, rodzynki, gorzka czekolada (większość dostępnych na rynku ma wegański skład) 

1. Banan rozgniatamy widelcem lub blenderem i mieszamy z olejem aż uzyskamy jednolitą konsystencję.
2. Obie mąki wraz z płatkami owsianymi mieszamy ze sobą.
3. Do suchych składników dodajemy naszą masę z banana i mieszamy wszystko razem. Jeśli konsystencja jest zbyt gęsta, dodajemy mleko roślinne (u mnie 100ml) tak żeby uzyskać nieco lżejszą konsystencję ale wciąż gęstą.
4. Do masy dodajemy dodatki w postaci połamanych kawałków czekolady i rodzynek.
5. Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i układamy masę w wielkości 1 łyżka= 1 ciasto. Wystarczy łyżką nałożyć ciasto i lekko je rozgnieść na kształt ciastek.
5. Gotowe ciastka dekorujemy znów orzeszkami, czekoladą itp.
Tak przygotowane ciastka pieczemy ok. 20-25 minut w temperaturze 180 stopni z funkcją termoobieg. Jemy przestudzone!:) 

Uważam, że jak na pierwsze eksperymenty z wypiekami wegańskimi poszło mi całkiem nieźle :) Ale coś czuje, że święta i Wigilia to będzie wyzwanie!:D

Do usłyszenia!




21 listopada 2016

Drożdżówka z kakao- videoprzepis

Ażeby tak nie było ciągle nudno z tymi przepisami przygotowałam dla Was troszkę inną wersję niż dotychczas, a mianowicie videoprzepis:) Zapraszam:)

Co sądzicie o nowej formie?:)

14 listopada 2016

Foodbook WEGAŃSKI!

Unikałam postów żywieniowych od kilku miesięcy a to dlatego, że wiąże się z tym bardzo dłuuuga historia! Bardzo szybko w skrócie: Na blogu pojawiło się ok. 3 posty dotyczące mojej diety/redukcji (już nieaktualnej). Wypowiadałam się w superlatywach i polecałam taki sposób żywienia. Popełniłam błąd. Duży błąd, który wynikał przede wszystkim z edukacji, a raczej jej braku. Na szczęście skończyło się to mało niebezpiecznie dla mnie, chociaż już wtedy przejawiałam pewne objawy zaburzeń odżywiania. Mimo wszystko, po 6 miesiącach i i coraz to wyższym deficycie kalorycznym postanowiłam to zakończyć.. Można się tylko domyślić jak to się skończyło :) Był jeden moment, w którym wysiadłam. Po prostu pomyślałam, że jestem jedynym człowiekiem na świecie, który nie potrafi się odżywiać. Ale jest to historia na osobny post, więc jak tylko dojrzeję do niej to z pewnością napiszę coś więcej na temat niebezpieczeństw diet redukcyjnych i całego instagramowego/pinterestowego/fitnessowego fejmu na #byciefit itp.
Niestety albo i stety zdrowe odżywianie wciąż pozostało moją pasją. Uwielbiam czytać wszelkiego rodzaju artykuły naukowe, czy też najnowsze badania na temat zdrowej żywności i wpływu na nasz organizm. I takim sposobem natrafiłam na wiele wspaniałych kanałów na yt, czy też blogerów będących na diecie wegańskiej. Nie przeszłam na dietę wegańską z dnia na dzień. Nie chciałam popełnić tego błędu co poprzednio i najpierw postawiłam na edukacje:) Cały mój optymizm zawdzięczam przede wszystkim jednej osobie doktorowi McDougall- autorowi Starch Solution (jeśli ktoś jest zainteresowany to wkrótce napiszę coś więcej :). W każdym razie tak się stało, że przeszłam na weganizm ponad 1,5msc temu i jest mi z tym dobrze:) Baa.. świetnie:) I dzisiaj bardzo szybko kilka pomysłów z mojego jadłospisu, jak można przeżyć nie licząc gram, kalorii ani makroskładników:) Po prostu być wolnym:)

Śniadanie: na zimne poranki- owsianka!:) Uwielbiam:) Robię ja w ekspresowym tempie bo w mikrofali. Około 4 łyżki płatków i 2 łyżki otrąb pszennych zalewam wrzątkiem i dolewam odrobinę mleka sojowego. Taka mieszankę wkładam do mikrofalówki na 1min. Po tym czasie dosypuje tylko dodatki. Zazwyczaj są to suszone rodzynki bądź żurawina, suszone daktyle, nasiona słonecznika i prawdziwe kakao. Na wierzch zawsze owoce zarówno te świeże jak i mrożone:) Jeśli się śpieszycie to mrożone bardzo szybko ostudzą mieszankę:) Wszystko posypane wiórkami kokosowymi!:) Szybkie, proste, smaczne i sycące :)
Jeżeli z jakiegoś powodu nie mam ochoty na owsiankę to wybieram wafle z masłem orzechowym i banenen + owoce:) Często tak wygląda też moja przekąska :)
Na drugim posiłek wolę zjeść coś lekkiego. Zazwyczaj jest to sałatka z pieczywem, lub jakieś resztki z dnia poprzedniego (kasza z warzywami itp). Na ostatnim zdjęciu są najprostsze i najsmaczniejsze w swej postaci- ziemniaki, które wcale nie tuczą!!
Kiedy mam ochotę na coś bardziej sycącego, wybieram oczywiście ziemniaki:) Uwielbiam pieczone z przyprawą wędzonej papryki <3 Jeśli goni mnie czas i nie mam nawet 20 min na przygotowanie posiłku to ratuje się gotowcem np. pierogi z kapustą i grzybami (te z biedronki mają wegański skład:) Staram się jednak unikać tak przetworzonej żywności. 
Ostatni mój posiłek, który często zabieram ze sobą do pracy to wszelkiego rodzaju dania jedno garnkowego, pt. co się nawinie. Na 1 zdjęciu jest to makaron pełnoziarnisty z brokułami i pieczarkami w sosie pomidorowym. Na drugim zdjęciu jest to mieszanka kaszy jęczmiennej perłowej i wiejskiej z warzywami: mrożoną mieszanką z warzywami z puszki: czerwoną fasolą i kukurydzą. Do tego świeża sałatka z pomidora, ogórka i cebuli. 
Zdarza mi się też mieć ochotę na jakieś mniej zdrowsze dania typu pizza, zapiekanka itp. W takim przypadku przygotowuje moje grzanki a la pizza (mini zapiekanki na chlebie). Pieczywo smaruje sosem pomidorowym, układam cienko pokrojone pieczarki i kukurydze. Całość podpiekam w piekarniku ok 15min. Uwierzcie mi, że nie potrzeba żadnego żółtego sera na wierzch:) 
Najprostszym rozwiązaniem w przypadku przekąsek mogą okazać się również owoce:) Sezon na mandarynki już w pełni <3

Jest jeszcze wiele rzeczy, które chciałabym zmienić w moim sposobie odżywiania:) Wyeliminować do zera przetworzoną żywność, bo niestety ketchup króluje w moich posiłkach :D Ale też zdarza mi się korzystać z gotowych sosów do sałatek lub makaronów (oczywiście tych z wegańskim składem). Póki co myślę że jestem na dobrej drodze i widzimy się w kolejnych postach!

Do zobaczenia!:)





10 listopada 2016

Haul zakupowy: Pepco

Jeśli powrócicie pamięcią do początków blogowania to z pewnością pojawi się nie jeden post z kategorii haul. Kiedyś chyba mój ulubiony rodzaj postów, od roku z pewnością zapomniany. Ale dzisiaj powracam:) Nie będzie to haul zbiorowy, ale konkretne przedmioty z jednego sklepu, a mianowicie Pepco. Biorąc pod uwagę, bardzo słabo rozwinięty rynek lokalny, pepco po prostu króluje:) Uwielbiam ten sklep i wyczekuje każdej nowej gazetki co 2 tyg. Niestety asortyment jest uboższy niż w tych większych placówkach ale wciąż godny zakupu:) Większość prezentowanych przedmiotów będzie dotyczyła trzech kategorii: przedmioty kuchenne, przedmioty do dekoracji wnętrz i ubrania:)
Zacznijmy od kuchni:)
Pomimo tego, że w mojej kuchni brakuje już miejsca to niestety zawsze wpadnie mi w oko nowy kubek :) Ograniczam się do kupna maksimum dwóch sztuk ale wszystkie są genialne. A ta najnowsza kolekcja w gwiazdki i kropki to już w ogóle mistrzostwo <3
Do kubka niestety pasował talerzyk :D A ten szary urzekł mnie swoim odcieniem :) 

Jeśli chodzi o dekoracje to niestety na pierwszym miejscu króluje wciąż Ikea. Ale pepco na szczęście nic nie brakuje:) Ostatnia znalazłam te piękne światełka kule na baterie:)

Jako, że uwielbiam wszelkiego rodzaju świeczki i światełka to nie mogłam się oprzeć tym malutkim gwiazdkom :) I nie jest to tylko dekoracja świąteczna!:) Zostaną ze mną przez cały rok :) Również na baterie. 

 I przechodzimy do ostatniej kategorii, czyli ubrania:) Na chwile obecną jest ogromny wybór czapek, szali i cieplutkich sweterków :) Ja skusiłam się tylko na rękawiczki:)


 Piżamki w bardzo przyzwoitych cenach (19,99/komplet) :)

 Mój ostatnio ulubiony fason spodni :) Bardziej sprawdzą się na wiosne/lato ale nie mogłam ich sobie odmówić :D

 I ostatnia letnia nowość to nieco 'asymetryczna' spódniczka za śmieszne pieniędze:) Bardzo podoba mi się jej kolor:)


Pepco to oczywiście numer 1 (na równi z h&m) szerokiego wyboru bielizny, ale z racji przyzwoitości nie będę Wam już tego pokazywać:)

A Wy za co lubicie pepco?:)) 


Szukaj na tym blogu

About Me

Moje zdjęcie
Magda, 23 Mayorka94@gmail.com

Followers